Nowe sztangi Eleiko: ewolucja czy tylko marketing?

0
sztanga
Eleiko i nowa generacja sztang – strongman.pl

Eleiko wraca do gry. Nowa generacja sztang to nie tylko marketing

Strongman.pl | 01. października 2025 | Sprzęt

Pamiętam, jak kilka lat temu trener powiedział mi coś, co utkwiło mi w głowie: „Nie kupuj sztangi, kupuj uczucie”. Brzmiało pretensjonalnie, ale miał rację. Eleiko właśnie pokazało, że rozumie tę filozofię lepiej niż ktokolwiek inny.

Szwedzi z Eleiko mają patent na coś, czego nie da się skopiować – 65 lat doświadczenia w produkcji sprzętu, który musi wytrzymać nie tylko ciężar, ale i prestiż olimpiad, mistrzostw świata i tysięcy treningów w klubach na całym globie. Ich nowa generacja sztang to nie kolejna wersja 2.0. To próba odpowiedzi na pytanie: jak zrobić coś lepszego, skoro już teraz jesteś na szczycie?

Co się zmieniło? Dużo, ale nie od razu widać

Eleiko nierzuca hasłami w stylu „rewolucja” czy „gamechanger”. Zamiast tego mówią wprost: poprawiliśmy to, co działało, i dodaliśmy to, czego brakowało. I szczerze? To brzmi uczciwie.

Force Redistribution System™ – patentowany układ redystrybucji sił. Sztanga nie lubi, gdy ją rzucasz. Nowa konstrukcja ma sprawić, że naprężenia przy upadku rozkładają się równomierniej. W praktyce? Mniej mikropęknięć, dłuższa żywotność. Dla klubów to konkretna oszczędność – mniej wymian, mniej serwisów.

Sleeve Protection System – podwójna uszczelka plus stalowe zakończenia. Brzmi nudno? A jednak to właśnie te „nudne” rzeczy decydują, czy za rok będziesz miał sztangę, czy złom. Pyłoszczelność to nie fanaberia – to gwarancja, że mechanizm obrotowy nie zacznie skrzypieć po trzech miesiącach intensywnych treningów.

Samozamykające się rękawy – ciszej i stabilniej. Kto trenował na kiepskiej sztandze, wie, o co chodzi. Ten metaliczny brzęk, wibracje, luzy. Tutaj tego nie ma. Tolerancje są tak precyzyjne, że rękawy po prostu milczą.

Sensor-Ready. Czyli sztanga, która myśli

To jest ta nowość, która naprawdę zmienia reguły gry. Sensor-Ready Endcaps – stalowe zakończenia przystosowane do montażu czujników pomiaru trajektorii i prędkości sztangi.

Eleiko wchodzi w świat smart training. Ich system Enode pozwala śledzić każdy ruch – prędkość, ścieżkę, moment szczytowy. Dla kadrowiczów i trenerów to kopania złota. Dla amatora? Może przesada. Ale kto wie – pięć lat temu nikt nie nosił smartwatchy na siłowni, a dziś to standard.

„Chodzi nam o to, żeby robić to, co robiliśmy od lat, ale jeszcze lepiej. Dbamy o najdrobniejsze detale, by lifterzy mogli po prostu podnosić i czuć różnicę” – Erik Blomberg, CEO Eleiko

Blomberg mówi o „Eleiko Feeling”. I ja to kupuję. Bo ci, którzy podnosili na Eleiko, wiedzą. To nie jest sztanga. To narzędzie, które daje pewność.

Ekologia? Niespodziewanie konkretna

97% recyklingowanej stali. Energia z odnawialnych źródeł. 80% niższa emisja CO₂ niż przy standardowej produkcji. Eleiko nie krzyczy o tym na każdym kroku, ale liczby są tam, gdzie powinny być – w specyfikacji.

W branży fitness „eko” to często ściema. Tutaj wygląda to na coś więcej niż greenwashing. Szwecja ma jeden z najostrzejszych reżimów ekologicznych w Europie – trudno tam udawać.

Ile to kosztuje?

Tutaj robi się gorąco. Nowa generacja NxG to wydatek rzędu ~4,200 zł za topowy model IWF Competition ($1,049). Modele treningowe zaczynają się od około ~3,900 zł ($980 za IWF Training Bar), a Hybrid Bar to ~2,900 zł ($726).

Dla porównania – konkurencja japońska (Uesaka) to około $885, amerykańska Rogue oferuje Pyrros Bar za $720, a REP Fitness Alpine za $450 z darmową wysyłką. Eleiko jest droższe, ale nie kosmicznie.

Czy warto? To zależy od tego, co kupujesz. Jeśli traktujesz to jak narzędzie na 10-15 lat z dożywotnią gwarancją, technologią czujników i certyfikacją federacji – matematyka się zgadza. Jeśli trenujesz hobbystycznie dwa razy w tygodniu – pewnie przepłacasz.

Dla kogo jest ta sztanga?

Nie oszukujmy się – Eleiko nie jest dla każdego. To sprzęt premium, a premium kosztuje. Ale jeśli:

  • Prowadzisz klub i chcesz sprzętu, który przeżyje dekadę
  • Trenujesz na poziomie kadry i zależy Ci na certyfikacji IWF/IPF
  • Szukasz sztangi „na zawsze” i nie chcesz wymieniać co dwa lata
  • Interesuje Cię analiza danych treningowych

…to Eleiko ma sens. Dla hobbysty, który trenuje dwa razy w tygodniu? Pewnie przesada. Ale dla kogoś, kto traktuje to poważnie – inwestycja, która się zwróci.

Podsumowanie bez ściemy

Eleiko nie wymyśliło koła na nowo. Nie musiało. Zamiast tego wzięło to, co najlepsze – legendarne „Eleiko Feeling”, trwałość, precyzję – i dodało to, czego brakowało: inteligentne czujniki, lepsze uszczelnienia, ekologiczną produkcję.

Czy to najlepsza sztanga na rynku? Jeśli mówimy o sportach siłowych na najwyższym poziomie – prawdopodobnie tak. Czy warto wymienić stare Eleiko na nowe? Jeśli stare działa – nie. Jeśli kupujesz po raz pierwszy – trudno znaleźć lepszą opcję.

Dożywotnia gwarancja mówi wszystko. Eleiko nie produkuje sztang na sezon czy dwa. Produkuje je na całe życie. I to właśnie jest ten „feeling”, o którym mówi Blomberg.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *